Bloog Wirtualna Polska
Są 937 564 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Malutka wita;) Miłego czytania

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Idzie NOWE!

poniedziałek, 19 marca 2012 0:07

Będzie dobrze. Koniec.

Wczoraj myślałam, że jak jeden sie rozmyślił i nici z projektu wyszły, to koniec świata. A tu nie! 

Poruszyło dziecko głową i skompilowało następujące fakty:
- chcę iść na spacer
- znam kogoś, kto chce iść ze mną
-dobrze mi się z nim rozmawia.
I tu następuje jedno wielkie "Odbiooooooooooooooorco maila!". O drugiej zabrałam go tam, gdzie mi G'Agatek kiedyś pokazała, że można sobie połazić. Nie myśl, Słoneczko, że wszystkim to miejsce pokażę. On się na to nadawał, więc siedliśmy przy brzegu i przegadaliśmy dwie godziny. I oczywiście urżnęłam się, bo przyniósł moje kochane wino. Szelma, zapamiętał, które lubię:D. Na moje nieszczęście:D. Ale taka rozmowa była mi wybitnie potrzebna.  Nabrałam dystansu. Zmieniłam punkt patrzenia. Dostrzeglam, że nie tylko ten pierwszy może mi polepszyć humor. Mloda wróciła, więc reszta będzie, kiedy będzie.

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330941067,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

A mnie oszukuj mile...

piątek, 27 stycznia 2012 22:19

http://www.youtube.com/watch?v=gV_yOsFTRuo

Znów się rozczarowałam. I to podwójnie. Albo i lepiej. To wszystko się nałożyło. Jest ciężko.

Co znowu zrobiłam źle?!

Boli.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330794936,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Fale Twojej łaski, Panie...

wtorek, 17 stycznia 2012 0:05

Zaiste, łaska Pana spływa na mnie falami. Obym była ciągle na grzbiecie:)

Epifania w tym roku była wyjątkowa. Po Komunii spłynęło na mnie ciepło i spokój. Pan naprawdę żyje! I działa. Możliwe, że Duch, którego wylanie było tego dnia, uszczknął mi trochę z Bożego tortu wesela.

 Myślenie życzeniowe na ten tydzień:"Niech mi da zaliczenie i święty spokój".

Pełny stres, więc słucham piosenek z WPP.

 http://www.youtube.com/watch?v=an8-HwyFLhk&feature=autoplay&list=WL4A3CAF915F412D28&lf=BFp&playnext=24

Pozdrawiam Współutrudzonych

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330761842,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Spokojnie, żyję

niedziela, 09 października 2011 23:28

Zdałam licencjat, jestem na magisterce, prawie już sobie temat ustaliłam.

I jak to zwykle ja - jestem bujnięta. Walnięta. Już wiem, czemu w angielskim to brzmi "fall in love". Z tego dołu wyjść ciężko, zrobić cokolwiek - jakby się zdawało egzamin, taki wysiłek.

Zauważyłam, że wszystkie moje byłe sympatie całkiem nieźle żyją po tym, jak sie w nich... Najlepiej P. . To dobrze, może taki choć plus.

Szczerze wolałabym, żeby tak dobrze było im, ale razem ze mną;].

Odzyskałam mojego laptopcia. Odkurzony bardzo delikatnie - kompresorem;D.

Aga twierdzi, że to sztywne cielę. A co ja mam poradzić, że samo jego wspomnienie mi humor poprawia? O motylkach nie wspomnę.

Kuzynka będzie się chajtała w maju. Motyw był dobry:"No z rodziny to każda kuzynka z osobą towarzyszącą, A. w szczególności." Potem kuzyn się pyta o mojego faceta. Coś jest na rzeczy]:->

Mały mnie irytuje niemożliwie.

W domu myszy harcują, bo Reksio odstrasza wszystkie koty.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330445070,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Czy miłość istnieje?/Jedno wielkie JA PI*******/

niedziela, 19 czerwca 2011 0:43

Jak dla mnie istnieje. To, że sama jej nie doswiadczam w relacji z facetem nie znaczy, że nie ma ona sensu.

O co chodzi? Kuzynka razem ze swoją koleżaneczką zasłuchują się w pewnej piosence o milości nekrofila. Po długich bojach dowiedziałam się, że podoba im się kawałek, bo mówi, że miłość nie istnieje.

Jedno wielkie JA PIERDOLĘ. Te dzieci mają w głowach siano czy jak? Pusto jak w starej stodole!

Nie dałam się wyprowadzić z równowagi na fejsie, ale tutaj mogę. Zainteresowane odsyłam do mojej tablicy;).

Nie wkurzyłabym się tak, gdyby Dejtek nie dowalił mi:"Dlatego nikogo nie masz?"

Nie mogę, szczyt bezczelności!

Czy posiadanie przeze mnie faceta W TEJ CHWILI świadczy o prawdziwości napisanych słów? O mojej wartości? O tym, że nie jestem hipokrytką? Czy to, ze widzę miłość dookoła a nie u siebie jest dowodem na to, ze miłość nie istnieje?

Jak bardzo te dzieci maja nasrane w łbach, ze podobają im sie piosenki o zboczeńcach?

Wracam do moich kochanych poetów. Oni już umarli, więc nie mają możliwości mnie tak wkurwić

Pozdrawiam P. T. Czytelników




Miłość miłością, ale jak ich przekonać, ze takie tematy i utwory ryją psychikę. Chyba za bardzo mi na małej zależy...



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329831346,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

;)

wtorek, 25 stycznia 2011 23:01

W galerii ja w okularkach;D

Pars pro toto tak zwane



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328593938,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ludzie! Ludzie! Widzę!

wtorek, 25 stycznia 2011 15:38

Właśnie odebrałam nowe okulary i przyzwyczajam się do nich. Jestem ślepak, bo na obydwu mam cylinder - 0,75, na prawym -4,25 a na lewym - 4,75. Tak więc przekroczyłam psycholigiczną granicę piątki;/. Nawet ich wygląd mi tak nie przeszkadza. Najważniejsze, ze widzę;D. A plastiki są ponoć w modzie...

Z zaliczeń to jeszcze mnie męczy grama i metodyka. Niby tylko dwa przedmioty, ale przez nie będę tu siedzieć do 17stego lutego.

Jutro odbieram nowy podkład, zacznę się malować, jakos będę wyglądać;D.

Choć wszyscy mamy żle w głowach, przeżyjemy;D

Widzę ludzi po drugiej stronie ulicy, więc humor mi dopisuje.

Biorę sie za metodykę 

Z pozdrowieniami

http://www.youtube.com/watch?v=M33t394H73M&feature=autoplay&list=QL&index=1&playnext=4 

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328592062,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Penne Carbonara

sobota, 15 stycznia 2011 19:58

Zrobiła dzisiaj penne carbonara. Wrzucam przepis, bo pół godziny go kminiłam i nie mam ochoty wymyślać go ponownie;P.  Może SzCzurkom się przyda;D

 

- 0,5 kg makaronu penne

- 10 dag boczku pokrojonego w plasterki i potem w średnia kostkę

-3 małe śmietanki 30%(najlepiej Zott)

- pieprz czosnkowy Kamis lub pieprz i czosnek granulowany

- sól

-3 łyżki oleju

 

 

Wstawiam wodę na makaron. Kroję boczek w średnią kostkę(taką, jak 2 paznokcie kciuka – wybitnie robota „na oko”). Podsmażam średnio na oleju boczek. Wsypuję makaron do gotującej się osolonej  wody z łyżką oleju. Zmniejszam ogień pod boczkiem, odlewam tłuszcz z patelki,  dosypuję pieprz czosnkowy i jeszcze chwilę smażę. Odlewam wodę z ugotowanego makaronu jak z ziemniaków. Zawartość patelki wrzucam do garnka z makaronem. Chwilę mieszam, by makaron dobrze połączył się z boczkiem. Dolewam śmietankę i na najmniejszym ogniu ciągle mieszam do zgęstnienia. Gotowe, gdy śmietanka zgęstniała na tyle, by oblepić wszystkie kluski i nic się nie leje.

Uwaga!

Kaloryczne, pyszne, łatwe i w miarę niedrogie. Wszystko, co potrzebuje student w trakcie sesji;)

Z pozdrowieniami dla wszystkich czytających

Z dedykacją dla G’Agatki :

http://www.youtube.com/watch?v=6u1CB5xzbm8

-MałA

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328539438,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Troszeczkę sercu wstyd że bije walca rytm...

piątek, 07 stycznia 2011 0:26

Była zaproszona do opery. Ale nie na żadne przedstawienie. Czołowy tenor ze środka kraju przyjechał tu zaśpiewać w Wesołej wdówce. To jej ulubiona operetka. Kończy się szczęśliwie i Usta milczą. Czego chcieć więcej? A można. Jej dar szybkiego nawiązywania kontaktów z dziećmi został wykorzystany przeciwko niej. Ale czy na pewno przeciwko? Wpuścili ją wejściem dla artystów i gdy tylko weszła do foyer przybiegły do niej dzieciaczki tenora. Malutka rzuciła jej się na szyję i nie chciała puścić, więc wstała z nią i złapała małej braciszka za rękę. Podeszła do znajomego i jego żony, która na ręku trzymała najmłodszy skarb. Jak to mieli w zwyczaju – przywitali się wylewnie – na co diwy patrzyły z ni to zażenowaniem, ni z zazdrością. Po chwili zajęła się starszą dwójką – po to w końcu tu przyszła. Usiadła z nimi na kanapie i bawiła się w łapki. W tym momencie przyszedł młody długowłosy. Jakoś takie kulawe szczęście ma do takich typów. No i jeszcze brunet, jakby mało zamieszania było. Podszedł do tenora i skwitował : „Matka Polka Wam się trafiła”. Wszyscy zaczęli się śmiać, łącznie z nią. Czy można zaprzeczać swojej pasji? Ona chodziła z dziećmi na uboczu, by nie przeszkadzać innym a dzieci miały rodziców na oku. Spotkała znajomego artystę, zdziwiona spytała go o powód, dla którego się tu znalazł. Okazało się, że tak jak ona, przyszedł zobaczyć znajomych. Porozmawiali chwilę , później odszedł by zająć innych. Trzeba było powoli schodzić na niższe piętro, bo artyści szli na próbę. Wreszcie miała czas, by pogadać ze znajomą. Wreszcie miała się komu wyżalić. Mieć ideały łatwo, ale bronić ich, to już jest gorzej. I jaką cenę trzeba ponosić… Ale została utwierdzona w przekonaniu, że dobrze zrobiła i los na pewno kiedyś się do niej uśmiechnie.

Poszedł na próbę. Tyle ważnych osobistości tutaj było. Ten był w Japonii, tamten pracuje na Broadwayu, jeszcze inny… aż w głowie się kręci od znakomitych życiorysów. A ja? Muszę dobrze zrobić to, czego ode mnie chcą i tyle. Nie mógł się doczekać bankietu, na którym miał nadzieję znowu ją zobaczyć. Był ciekaw, czy potrafi zajmować się dziećmi wśród kelnerów i kobiet w odświętnych kreacjach. A w głębi serca czuł, że ktoś taki byłby dla niego odpowiedni. Studia skończył, czas pomyśleć poważnie o życiu i kiedyś założyć rodzinę. Lecz nie mieli czasu by porozmawiać, musiała wracać nim powystępowa rekreacja się zaczęła. Do tenora nie podejdzie, zbyt małym się przy nim czuje. Ale może ten artysta mi pomoże, wciąż tu się kręci. Ona jest stąd? To byłaby odległość…

Nie wypił szklanki wody, gdy podszedł do niego dyrektor artystyczny i zaproponował angaż w tej operze. Może jeszcze nie wszystko stracone?

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328486995,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Przyjacielski seks

niedziela, 12 grudnia 2010 20:10

Dla mnie ten zwrot jest oksymoronem. No kupy to się nie trzyma. Jeśli przyjaźń, to wiadomo, że platoniczna i aseksualna. Jeśli seks, to w szczęsliwym związku, w uzgodnionej relacji, mający podstawy i cele. A już wybitnie nie wyobrażam sobie:"Bo mam teraz na Ciebie czas". No chyba się komuś coś porąbało.

Abstrachuję od tego, ze dla mnie seks to tylko po ślubie i to ze ślubnym;D.

Nie wierzę, gdy dziewczyna mówi, ze jest w stanie oddzielic to od uczuć. A takie coś potrafi tylko facet. Babka zawsze zacznie się zakochiwać, układać wspólne plany, czy zamartwiać się, że zaszła<bądź, co bądź, to też myślenie o przyszłości>. Trzeba się pogodzić z przeznaczeniem do bycia matką, dlatego też w jakiś sposób uzależniamy się emocjonalnie od gościa, z którym się przeżyło to i owo.

Wgl dziwny dla mnie facet, który to proponuje. Dla mnie wychodzi egoizm w czystej postaci. "Nie chcę się z Tobą wiązać, bo nie chcę wspólnej przyszłości", "Lepiej bez związku, jesteśmy wolni i dorośli"

Wolni od czegoś czy wolni do czegoś? Od przyszłości się chłopie nie uwolnisz, choćbyś chciał, więc dla mnie to czcze gadanie. Jesteśmy wolni, aby samemu podejmować dobre dla nas decyzje.

Podsumowaniem niech będzie:

"Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę."/1 Kor 6, 12/

Pozdrawia staroświecka

 

PS Więcej o wolności tutaj: http://mateusz.pl/rodzina/mw-tpw.htm



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328282223,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cisza mówi wszystko

poniedziałek, 06 grudnia 2010 20:13

Rozmawiałam z człowiekiem, którego bardzo szanuję za jego warsztat artystyczny, dokonania i ciężką pracę, jaką wkłada w każdy spektakl, który robi. Aktorem. Więcej nie zdradzę;D

<właśnie transkrybuję ten wywiad>

Ferie nie wiem, kiedy będę mieć. Szkoda, ze na święta Cię nie będzie. Na pewno nie ja jedna bieduję z tego powodu. No ale cóż, jako synowa musisz troche czasu i drugim rodzicom poświęcić.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328247170,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Never give up! It's a wonderful life

czwartek, 02 grudnia 2010 22:40

Mój humor to dziwna sprawa. Rano był świetny, potem zobaczyłam listę i się zepsuł. Jutro się zaś wezmę za GH. Nie, nie uwali mnie ta kobieta. To raz. Są też inne przedmioty na polonistyce i je też trzeba realizować. To dwa. Tak więc czytam Oliviera. I tęsknię za Pysią

Miałam to opublikować na fejsie ale to zbyt osobiste. A tu przeczytają to osoby, które mnie nie wyśmieją.

Ale naprawdę byłam od wczoraj jakby na artystycznym haju. Gdyby mi w liceum ktoś powiedział, że będę robić takie rzeczy, to bym mu się leczyc kazała. Czy ja nadal jestem nieśmiała? Zastanawia mnie to naprawdę. Kiedyś byłam. Jak A z O pierwszy raz coś do mnie powiedziala i mialam jej odpowiedzieć to strach mnie zdjął i łomotkoicórko. A teraz potrafię rozmawiać z człowiekiem, którego podziwiam jak z osobą, którą znam od dawna. Niezawodnie to też jego zasługa. Jak mu podałam rękę na przywitanie to:"No uściśnij żesz mocniej. Taki mocny uścisk otwiera wiele drzwi i pomaga." I jeszcze cos powiedział w stylu, ze nieśmiałość nie ma tu nic do rzeczy. Powiem jedno, warto było. I warto było czasem nie myśleć o tym, co się mówi.

Podziwiam go też za to, ze nie dał odczuć, jak mała w porównaniu do niego jestem.

W momencie, gdy myślałam, ze to wszystko na nic, wpada mi do głowy pomysł wyjasnienia z autorem kilku spraw. Warto było. G'Agatek mnie nienawidzi za to i za jeszcze inną sprawę. Ale co ja mam poradzić na to? Ty myślisz, ze ja nie myślę, ze mam nudne życie? Żadnych imprez i niczego takiego dziwnego. I tylko te wypady z Tobą utrzymują mnie jakoś. Laska, nawet nie wiesz, jak ja czasem sie cieszę, że ze mną poszłaś.

Co nie przeszkadza mi tęsknic za Karolą;)). Piękna, jak się w święta nie będziem widzieć, to będę niepocieszona, o! To samo sie Ginny tyczy.

Właśnie! Czemu Cię tak nazywają?

Popisałam sobie to i lepiej mi. Wracam do Oliviera

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328225068,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zostały wspomnienia, nie będę ich zmieniać

sobota, 20 listopada 2010 11:30

Temat pewnego pana w moim życiu uważam za zamknięty. Sam tego chciał. Chociaż, pewnie gdy się odezwie, to mi przejdzie. Właśnie! GDYBY się odezwał...

Tata dostał zwolnienie do połowy grudnia. Pięknie. Ja mam stypendium, ale oni? Mama chyba do pracy pójdzie, tylko co zrobi z dziadkami?;/

Nie ma ludzi niezastąpionych. I to jest najlepsze. To, że nie rozmawiam z nim, nie znaczy, że nie mam innego faceta, z którym mogę normalnie pogadać o wszystkim. Ja widocznie muszę mieć taki gatunek człowieka obok siebie. Najważniejsze - nie jest blondynem;));P

Zaczynam zarabiać na kosmetykach. 30 zł nie dużo, ale piechotą nie chodzi. Moze będzie więcej.

Koniec dobrego, biorę się za lekcje. O 15stej "Pielęgnacja dłoni", o 18stej Msza(nie mogłam jechać do domu przez wczorajsze szkolenie z Biura Karier to chociaż duchowo będę się z nimi łączyć.

Przyzwyczaiłam sie do starego wyglądu edytora bloga tak, że nie mogę się w nowym połapać.

"Poznasz mnie, bo to ja
szukam w deszczu nut Chopina"

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328157544,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

yyyyyyyy

poniedziałek, 08 listopada 2010 22:20

Nie ogarniam nowego wyglądu wp, życie mi się plącze. Odpowiedź przyniesie nadchodzący weekend...



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328100715,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zmieniłam

sobota, 23 października 2010 18:03
wygląd bloga na bardziej teatralny. Jak się podoba? Czy wolicie książkę?

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6521007,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Powoli

sobota, 23 października 2010 15:47
Już na 60 stronie "Mistrza i Małgorzaty". Zaś mi to kazali czytać i cieszę się niezmiernie;)).
D. odpisał, ja odpisałam i zaś czekam. To się chyba nie skończy;);D.
Z A. kombinuję pogadać. Ciekawe, czy znajdzie czas, czy już go dla mnie nie ma...
Wczoraj z G'Agacią przebąblowałyśmy piątek na "Labiryncie fauna" i czymś jeszcze. Czy ja naprawdę wszystko muszę przemyśleć i wszystko pobudza mnie do refleksji?
Chciały telefon do pizzerii, narobily mi smaka i wmiotłam całą pizzę "nie wiem kiedy?!"
Dieta poszła na zieloną trawkę. No w końcu jestem kobietą;P<mizogin jeden wredny pisał, że kobiety z upodobaniem wysyłają swój wstyd na zieloną trawkę>.
Dziwnie tak wchodzić do G'Agasi i jej portierce zostawiać legitymację. Zawsze tak robili mnie odwiedzający;P.
Idę drzemnąć a potem wracam do M i M.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6520466,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Co to, to nie!Ani słowa, a sio!

czwartek, 21 października 2010 20:37
Sesję dawno zdałam, do akademika zaś się wprowadziłam, wesele KaCzura przeżyłam jak i praktyki. Pielgrzymkę przeszłam i w Anglii wymarzłam. To tyle o wakacjach;P

Tata w szpitalu. Pięćset badań i dalej nie wiedzą, co mu jest. Jedyny punkt zaczepienia: "że z sercem". Blech;(A nawet jak cos wymyślą, to następne wyniki mówią, że to nie to;/.

Od wczoraj mi chodzi po głowie ''Ani słowa". Dlatego taki tytuł. Z D. nijak. Odpisałam i czekam na odpowiedź. Stan niezmienny od miesięcy. Ale zdjęcie dodał. Można się połudzić, ze to dla mnie.
P. pokazał się w tiwi i zaś mi jego głos we łbie namieszał;/. Historia się lubi powtarzać? <i>Co to, to nie!</i>
Nawet ktoś o nim demota zrobił;D.
"Przywracasz marzenia, wyobraźnię, sny"
Jak zawsze czekając na odpowiedź mam doła i stracha, czy odpisze, czy ma kogo innego na oku i następny mnie oleje. Tak w sumie, to nawet jakbym kogoś spotkała, to mój status brzmi "To skomplikowane".
It's a frrrrrrrrrrrrrrrrrrrreakyyyyyyyyyyyyy show!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6515176,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zegar wybija rozstanie, nie cofną małej wskazówki ...

niedziela, 27 czerwca 2010 23:38
Od paru dni mam doła. Strasznego. Doprawionego własnymi słabościami. Ale od dzisiaj ma być lepiej. Okres mi się skończy to może poczuję się mocniej. Jak fizycznie to może za tym i psychicznie pójdzie. Jak na razie kolejny chyba przestał się do mnie odzywać. Może jeszcze napisze. A jak nie to dołączy do grona "byłych niedoszłych", jakże zaszczytnego.
Obiecałam sobie nie klnąć i wymyśleć inne sposoby na wyrażanie emocji. Zacznę stroić miny;D.
Jeszcze ten egzamini i zaliczenie robią swoje...
Ksiądz na spowiedzi mi dzis powiedział, że mam patrzeć nie tylko na to, co zepsułam ale też na małe sukcesy. Do tego się usmiechnęłam, tu zrobiłam dobrze coś, tam nie uległam pokusom. Panowałam nad nerwami, nie powiedziałam coś złego, nie przeklnęłam... Ponoć to sprawia, że uwierzę, ze jestem dobra.
Jak na razie to sie czuje śmieciem. Znowu mnie wysypało i mi skóra schodzi. Wyglądam jeszcze brzydziej niż zazwyczaj. Widać da się tak.
Jak się skończy ta mordęga to odetchnę.
http://www.youtube.com/watch?v=UrIiLvg58SY&playnext_from=QL&playnext=4
To mi się od trzech dni podoba.
Parafrazując demoty:"to uczucie, ze świat ma cię gdzieś".
A może jeszcze napisze....
Nadzieja i kawa to ostatnio to, co mnie przy życiu trzyma.
Niedługo będę w domku. To też mnie przy życiu trzyma.

A jak uwierzę, że jestem dobra i że w dużym stopniu świat zależy ode mnie to bedzie lepiej.
No dobra, dwa głębokie wdechy i wracamy do Młodej Polski
HeLP!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6103055,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zmęczenie materiału

poniedziałek, 21 czerwca 2010 22:22
http://www.youtube.com/watch?v=KOgc-9ThmmQ&playnext_from=QL

Tego słucham na okrągło. Właśnie zaczynam opracowywać zagadnienia na środowy WOK. A przy życiu utrrzymuje mnie myśl, że obojętnie co się stanie, to pierwszego lipca będę w domu i będę mieć na wszystko wyczesane, conajmniej przez miesiąc. W przyszły wtorek HeLP. Jak na razie mam czwórki i piątki. Ale sesja sie jeszcze nie skończyła...niestety. Byleby zaliczyć, piekna to rzecz. Mieć w końcu spokój. A nie świadomość, że niezależnie jak bardzo będziesz zapierdalać, to i tak jesteś z czymś w tyle. Odpocząć w koncu od tej ciagłej nerwówy, niepokojów i frustracji...
Co chwila sobie powtarzam:zrobisz to, nauczysz sie, bierzesz się do roboty. Jakoś muszę się zmotywować.
Koniec marzeń, wracam do roboty
Blech
Lubisz to!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6078496,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Odejdź i przebacz...

czwartek, 17 czerwca 2010 22:37
Przebaczenie to piękna rzecz. Dopiero dzisiaj czuję, ze spadło ze mnie z jakieś 10 ton. Napisał, że przeprasza. Bez konsultacji z nikim napisałam, że przebaczam. Wysłałam...i ulga. Chyba jednak przegląda forum. Polecam przebaczać.
Dwa egzamy zdane, jeden dzisiaj pisany, wyniki we wtorek, jeden we wtorek i jeden w następny wtorek. Jeszcze po drodze muszę zaliczyć historyczną(ZBRODNIA!!!) i zdobyć wpis za dwie prace. W pon wziąć dwie zalki z wykładów. Sesja pełną gębą.
Zapowiada się gruuubo 21 sierpnia;D;D;D.
3majcie się, ja jakoś próbuję
"Precz z mej pamięci! - nie, tego rozkazu
Moja ni twoja pamięć nie posłucha."
A szkoda

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,6058485,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Obok jesteś wciąż i nie ma cię...

piątek, 04 czerwca 2010 1:15
Pozbawiona już złudzeń a i tak ciągle błądzę koło niego myślami. Beznadzieja. Jeszcze tyle do roboty a ja nijak nie moge sie skupić. Muszę sie za siebie wziać, bo sie naprawdę nie wyrobię. Szkoda tylko, że nie wiem jak.
Karo, ja się po prostu boję, żebyś nie cierpiała tak, jak Juśka. W dziwny sposób Cię kocham, bo próbuję uchronić przed doświadczeniami ale nic nie poradzę. Mam tylko nadzieję, ze nie robisz sobie krzywdy.
I nie mówcie mi, że w miarę wyglądam, jak juz 7dmy z kolei przestał sie odzywać, jak zobaczył moje zdjęcia. Czuje sie jak wyrzutek. Nie chcę litości, tylko chcę wykrzyczeć, ze ten potwór w okularach też ma kurna serce!
I co z tego, jak kolejny pobawił się nim i odstawił je na półkę. A moi przyjaciele mają ze mna problem, bo ja jestem niereformowalna, bo mi nie udaje się przestać dązyc do miłości. Nie potrafię. Ja muszęęęęęęęęęęęę mieć kogoś do kochania i żeby mnie kochał. I co z tego, jak z marzeń tak trudno zrezygnować?!
Jak faceci są z Marsa, to niech tam, kurwa, wracają!!!
Idę spać
tam przynajmniej mnie nikt nie olewa
i znowu wszystko sie o kant dupy rozbiło



Karo, to naprawdę jest demotywator a nie motywator w tym momencie dla mnie;]
Paulinka, tylko ta nadzieja mnie jeszcze trzyma;)

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5999562,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Bądź jak kamień! Stój, wytrzymaj!

sobota, 15 maja 2010 18:36
Wnioski z dzisiejszego dnia:
zakupy nie poprawiają humoru(gdy musisz kupić podpaski)
pizza nie poprawia humoru ale mozna dzięki niej obejrzeć film, który kłóci się z twoją moralnością("Całkowite zaćmienie")
stronę referatu mozna pisac cały dzień, trzeba się tylko postarać(w tym mieć godzinę beku)
faceci są świetni odizolowani od znajomych, bo w towarzystwie nawet się nie przywitają
jak sie pobeczy to ulży ale trzeba się postarać, tylko potem oczy bolą
Nestatyna jest dobra nie tylko w buzi ale i na plamach policzkowych(póki co)
dalej nie mam odwagi by zwiedzić lekarzy
"Psalm stojacych w kolejce" Prońko dodaje otuchy
można pisać patrząc na ekran a nie na klawiaturę
to tylko półtora miesiąca do wakacji a nie aż
ech


Miesiąc bez kajnego komentarza. Trudno;]
Aga, razem damy radę

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5918849,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ty masz taki czar. Ty masz w oczach blask...

poniedziałek, 10 maja 2010 23:17
Rozmarzenia ciag dalszy. Każdy pretekst jest dobry, jeśli prowadzi do celu i nikogo nie rani. Sasssasasa sa!;D

Wczoraj moje Małe M. miało Pierwszą Komunię. Przez całą Mszę łaziłam po chórze z Haneczką. Na komunię zeszłam, gdy Hanuś usłyszała swojego Tatusia to uśmiech od ucha do ucha;)). Jak zobaczyłam, że moje Dziecię przystępuje do tak poważnego Sakramentu wzruszyłam się. Powoli dociera, ze on już nie jest taki mały. Że już coraz mniej jest od nas zależny, zaczyna żyć swoim życiem. Pamiętam, że jak ja byłam po swojej to byłam taka dumna, że to, czym się dorośli tak zachwycają i dostępują jest także i moim udziałem. Nigdy nie chciałam byc dorosła. Co nie umniejsza faktu, że z tego się cieszyłam. A jak zadowolona byłam na komunii Kuzynki, że ja już razem z innymi przystępuję do tego Stołu a ona dopiero zaczyna. Wreszcie w czymś byłam pierwsza;D.
Rozkojarzona jestem, bo zmęczona. "Odpocznę w akademiku", pytanie tylko, kiedy to się stanie...
Jednym zdaniem, udało sie wszystko. Nie było zadnych strasznych wpadek. Ile sie nagotowałyśmy z Cioią i Mamą, to tylko my wiemy;p. Ale jeszcze bardziej ucieszyło, że mało co zostało;D. A wszyscy najeżdżali na Mamę, ze za dużo.
Jak zgram zdjęcia to wrzucę nasze małe dzieło - Tort.
A ile wczoraj nerwów miałam, to wiem tylko ja. Powoli to ze mnie spływa. Wracam do rutyny, która jest najlepsza po niecodziennych wydarzeniach.
Referat mimo wszystko dzisiaj rano wyszedł.
Pozdrawiam
-L.Ch.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5894631,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozmarzyłam się

środa, 28 kwietnia 2010 0:44
Siedzą oboje przy stoliku w półmroku restauracji. Koncercik trwa w najlepsze. Konferansjer zapowiada następny kawałek:
- Podszedł do mnie przed koncertem pewien młodzieniec, jakoś na imię miał i poprosił pewną piosenkę. Powiedział, że może być nawet ze sprzętu puszczona, byleby to była ta. Usłyszał ją ostatnio wchodząc do pewnego pokoju. Po niej coś ma powiedzieć. Spytałem się tylko, co zrobi, jak się nie zgodzi a on"Nie będę żałował, ze nie spróbowałem". Dobrze, ze na świecie są jeszcze optymiści.
Rozległa się "Tobą oddychać chcę" zaśpiewana przez jednego z lepszych dzisiejszych wykonawców.
On nerwowo poruszył się w fotelu, ona ciągle patrzyła na scenę. Zauważył, ze przy refrenie zaczęła lekko poruszać wargami.
- Znasz to?
- Ten zespół sie stoczył, to  prawda, ale teksty miał niektóre niezłe.
Nie zauwazyła, ze odetchnął z ulgą.
- Szczęśliwa musi być ta dziewczyna, dla której jest ona.
- Czemu myślisz, że dla dziewczyny?
- Yyyy? Bo chłopak poprosił?
- No w sumie racja, ale homo nie wzięłaś pod uwagę.
- Myślę, że nie odważyłby się.
- A ty jesteś szczęśliwa?
- Malo mi do tego stanu brakuje.
Ale już nie zdązył ją zapytać, czego brakuje, bo skończyła się piosenka. Wstał, podszedł do niej i spytał:
- Będziesz ze mną?
Ona zdziwiona spojrzała na niego i nie mogła wymówić słowa. Widząc to powiedział:
- Tak, jestem tego pewien. Nie, nie robię sobie jaj. Tak, to była piosenka dla Ciebie. Proszę, powiedz...
Ona popatrzyła na niego, to na konferansjera, to znów na niego i powiedziała:
- Zapamietaj to, co dzisiaj powiedziałeś. Tak.
Po usłyszeniu tego upragnionego "Tak" porwał ją w ramiona, zatoczył kółko z nią w rękach i postawił na ziemi. Po czym położył na stoliku wyjęty z kieszeni banknot płacąc za kawy, które przed chwilą wypili i chwyciwszy ją za rękę prowadził do wyjścia.

Słyszeli tylko gratulacje konferansjera oprócz swych mocno bijących serc.


Żem sie rozmarzyła.... Matki czasem mają nietrafione w czas prośby, ale co poradzić.

Mój niechętny gramatyce historycznej mózg pozdrawia.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5827305,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lecz my nie chcemy wiedzieć o tym, że:życie, choć piękne tak, kruche jest...

piątek, 16 kwietnia 2010 21:43
Nie będę owijać w bawełnę. Wstrząsnęła mną sprawa sobotnia. Już prawie tydzień a ja wciąż nie mogę uwierzyć, że oni po prostu nie żyją. Kilka razy zabierałam się do pisania i za każdym razem się pobeczałam i...to było na tyle. Z tej tragicznej grupy zdążyłam poznać jednego człowieka. Tak miłego, ciepłego i wierzącego w piękno dzisiejszej młodzieży już nie ma. Nie wierzę. Tyle w życiu przeszedł a mgła mu dała radę;(.
Tylko uważam, że lepiej byłoby Parze na Powązkach.
I nie ukrywam zdziwienia, że strona rosyjska miała dla nas kondolencje na swojej witrynie a amerykańska nawet nie wspomniała... Kim jest wróg? A kim sojusznik?
Nie mam zamiaru wiecej się nad tym rozwodzić. Żałobę nosi się w sercu.


Lekcja z Wikingów poszła mi świetnie. Troszkę było ciszej niż ostatnio, no i zrobiłam cały temat;)). W przyszłym tygodniu zaczynamy praktyki w gimnazjum<boisie>. Wypadek przy pracy: odkładając wskaźnik na półkę pod tablicą obtarłam się o kant. Przepięknista szrama;/.

A że ze mną wszystko możliwe(tudzież Nightwish na lekcji w podstawówce, konkretniej "Islander") udowadnia obrazek rodzajowy:

A'G: Napiłabym się piwa...
Ja: Jakiego? Albo czekaj, spytam sie sąsiadów, co za staff mają.
A'G:<szok>
Ja:<po chwili wraca> X, Y czy Z?
A'G:Y
Ja:Zimne, czy ciepłe?
A'G:<szczena na parkiecie> Zimne;)
Ja: No to poczekaj

I po chwili G'Agatek sączył zimniuchne żółciutkie cudo puszkowane, do którego nikt mnie nie przekona;D. Rozpijam młodzież. Będę siedzieć;P;D. A w akademiku wszystko mozliwe;D.
Pozdrawiam

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5776363,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Can't take my eyes off you...

czwartek, 08 kwietnia 2010 19:56
Zaraz wezmę się za ten konspekt, zaraz. Na razie zaczyna mnie zeżyrać stres, że nie dam rady. A przeciez kiedyś będę miała 4 takie sprawy codziennie. Juz jestem w miarę obcykana. A nawet jak zapomnę, to będę miała przecież przed sobą kartkę ze wszystkim.
W sumie to tę lekcję robiłam wczoraj i dzisiaj. Ułożę sobie po kolei na kartce co mówić, może jakieś ćwiczenie wymyślę. I będzie.
Dzisiaj dzień spotkań. Najpierw G'Agatek i z nią buszowanie po sklepach. Jak sie uda to wrzucę zdjęcie. W międzyczasie Patyczek(kuzyn). Jak myślę o tych dupogodzinach, co wysiedzieliśmy nad Monopolem to mi się łezka w oku kręci. Potem w Dronce Przewodnicząca z gimnazjum. Tak Kasiu, powiedziała mi "cześć", aż się zdziwiłam. W końcu dłuuugo oczekiwany Admin. Nie napalać sie. Nic ciekawego z niego, przyznasz Aguś ;p. A teraz siedzę sama i powstrzymuję sie ostatkiem sił, coby nie napisać do B.
Dzwoniłam do firm, żeby dały 1 % podatku na nasze D.A. . Nikt nie chciał;(((. Nawet mi odpowiedziała jedna:"Chciec to sobie pani może. Ale my nie chcemy się z  panią spotkac". Przykro mi się zrobiło
Do pracy rodacy, blech
A może Wy nam pomożecie?
Przekaż proszę 1% podatku na
Stowarzyszenie Przyjaciół
Duszpasterstwa Akademickiego "Wawrzyny"
ul. Bujwida 49/51 50 - 345 Wrocław
KRS 0000086185 NIP 896-10-00-927
więcej na www.wawrzyny.wroc.pl

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5742349,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Weselmy się siostry i bracia, nasz Brat i Bóg Zmartwychwstał!

piątek, 02 kwietnia 2010 22:46
Za chwilę mam wyłączyć ciasto, tak więc korzystając z chwili wolnego chciałabym
życzyć wszystkim moim Czytelnikom
Świąt spędzonych w rodzinie, przy rozsądnie zastawionym stole, przeżycia jak najpiekniejszego tego zbliżającego się czasu Wielkanocy, nie zapomnienia, Kto nam zgotował to całe przedświąteczne zamieszanie i dlaczego wszyscy mówią żebyśmy sie weselili.
 Mam nadzieję, że sami odpowiecie na powyższe pytania.
Tak więc Kochani, Zbawienie przyszło przez krzyż , nie zapominajmy o tym. Jak również cieszmy sie, że duszy naszej nie zostawisz w otchłani i nie pozwolisz świętemu Twemu ulec skażeniu !
Wesołego Alleluja!
Idę zobaczyć, czy ciasto gotowe;)

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5714333,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Piosenka o komarze - moja wersja

piątek, 26 marca 2010 16:07
Jakom, że przyszła nałczycielka to postanowiłam ugrzecznić znany hicior o insekcie.
Elitarna publikacja mojej tfu!rczości poniżej:

C
Komar to jest zwierzę, tak małe, jak jać  <jać to odmiana "e" w gramie historycznej>
Jak Cię nie ugryzie, to nie może spać
F
Hej, czy widzisz komara, jak mu skrzydło świeci
C
przywal mu gazetooooą,
G,C
On wyżej nie poleci!

Mówi do mnie ojciec: synu, nie masz racji
Komar chce tętnicy, noooo dla kolacji
<Komar szuka laski, no do kolacji>

Hej...

Lata komar w nocy, lata komar w dzień
Wszędzie widzę jego niewyraźny cień

Hej...

Lata komar, lata i szuka kobiety
Patrzy, czy jakaś żyła nie wystaje zza mankiety <z mankieta zrobiłam mankietę - uznajmy, że kobiety mają wersję damską>

Hej...

Przyleciała mucha, komara dziewucha
Lata koło stołu a komar jej szuka

Hej...


Biorę się za historię dwudziestolecia
Buzka ciau amore pa

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5682342,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wiosna, ach to ty!

piątek, 26 marca 2010 15:43
Za oknem przepiękna pogoda. Końcówka marca a ja sobie legalnie w spódnicy i koszuli. Kocham takie ciepełko. A na myśl, że coraz bliżej lato robi mi się jeszcze weselej;D. Przypomniała mi się piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=zjn-HCbpP94&feature=related ;D;D;D. Ostrzegam, że to cosik z wulgaryzmami. Jak wymyślę swoją ocenzurowaną, to się podzielę;).
Dzisiaj na praktykach było wesoło. Szczególnie jak Wyrywny miał o państwie Franków. Oto garść txtów:

-To dwóch Patryków jest czy jeden?
-Jest tu jeden, ten na "ch"[ceha].

-Jak ich król przekonał?
-Pewnie puścił im niezłą gadkę

-Jakie poglądy miał Hitler?
-Był walniętym psychopatą

-Co robił Karol Młot?
-Biegał z młotkiem

-Co zrobił z tą ziemią?
-Sprzedał na Allegro

-Hera tam pewnie była, wychodziła z Hadesu, pewnie miała przepustkę;))

Txty Wyrywnego:
- Wielka zimna chrzcielnica z zimną świętą wodą.    ;D

-Miał czterech synów, bo tylu się dorobił.

Ja mam mieć po świętach z piątą klasą o Wikingach. Aż się boję;P

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5682229,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

To be a good girl

niedziela, 21 marca 2010 21:32
Wczoraj byłam na Mamre. Gorąco polecam.
Namówiła mnie znajoma z D. A.. Poznałyśmy się na forum tegoż. Spotkałyśmy się przed wejściem do Katedry a potem weszłyśmy do środka.
Stwierdziłam, ze pójdę do spowiedzi i żem się naczekała troooochę. Chyba z 3 razy zmieniałam kolejkę, bo ksiądz szedł odpocząć. Mam polecenie zwolnienia tempa życia. Zobaczym, co się da zrobić.
Było nas cos koło 4 tysięcy(tak powiedział księdzu po komunii). Modlitwa o charyzmaty to piękna sprawa. Podobnie jak całe spotkanie. W czasie Mszy na początku trochę się bałam tych krzyków egzorcyzmowanego, a potem stwierdziłam, że oni wiedzą, co robią i sie uspokoiłam. W czasie modlitwy o dary Ducha pewna dziewczyna od połowy się śmiała histerycznie i nie wiem, czy wyprosiła dar czy to była manifestacja złego. Nie mnie oceniać, ale wrażenie robi. Podobnie jak to, ze dziewczyna koło mnie upadła. Chciałam ja przytrzymać ale ona ważyła tonę! I ten txt: "Zostaw, ona sama wstanie"... W swym optymizmie jestem sceptyczna. Trzymam sie tego, że "nie po czynach tylko po owocach ich poznacie".
Poszliśmy na Apel a potem wróciliśmy na modlitwy wstawiennicze. Wygląda to tak, że mówisz intencje 4 osobom, one stają wokół Ciebie i sie modlą. W trzech conajmniej osobach sie Zły zamanifestował. Ich krzyk jest taki... zwierzęcy. Człowiek tak nie krzyczy. Czasem jest przerażający.
Następnym razem jak będę to nie pójdę na Apel tylko sie zaraz przecisnę z moją intencją(mam nadzieję, ze będzie jeszcze aktualna).
Po północy pojechałyśmy do mnie, bo już mi się oczy zamykały.
Męczyłam Trójcę właściwie dwiema intencjami. Nie wiem, która mniej realna. Ale wiem też, że jeśli Bóg stworzył świat, to i mniejsze rzeczy sprawi, jesli taka będzie Jego wola. Jaki wtedy świat byłby piękny... Mą nadzieję w Nim pokładam.
Nomen omen, hasłem przewodnim było "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj". Jeśli już Jezus modlił sie o sprawy doczesne, to chyba wiedział, że będą miały swe odbicie w wiecznosci i że są potrzebne.
Na razie tyle mych refleksji.
Do zobaczenia
-Podniesiona na duchu i pełna nadziei
;)

http://www.youtube.com/watch?v=JXgFlyr-F4A&feature=related





Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5665922,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Słońce świeci nocą, księżyc za dnia...

sobota, 13 marca 2010 20:49
Dużo to się może nie dzieje w sensie ilości, ale czasochłonności- to już tak.
Tamten tydzień upłynął na nauce do Niebieskiego. Odpowiedziałam na 2 pytania. Przy trzecim zaczęłam się motać.
N: Ale spokojnie, już ma Pani 3.0.
J:To ja to chcę! - szybko podsunęłam mu indeks zanim zdązyłby sie rozmyśleć. I tak bym na to nie odpowiedziała, a jakby zmienił zdanie, to co?;p
Ten na przygotowaniach do wczorajszych praktyk. Miałam ochotę pozabijać pod koniec. Zrobiłam im dyktando. Ale nie zwykłe, tylko uzupełniankę. Połowa uzupełniła do przodu a połowa nie nadążała za tym co czytałam.  Świra szło dostać. Potem reguły na podstawie przykładów. W grupach. Mogłam ich porozdzielać jakoś mądrzej. Na przyszłość będę wiedzieć. Od tego w końcu sa praktyki. Pani mnie pocieszyła, że to jedna z najgorszych klas w szkole. No i teraz mi to mówi?!
W przyszłym tygodniu zrywam się do domu. Zwłaszcza, ze na łikend będzie wolny lokator. Rzygać/ płakać mi sie chce jak patrzę na ich szczęście. Kurwica bierze i to konkretna. Nostalgia za czymś nieosiągalnym.
Nie umiem patrzeć na zakochanych, z których szczęscie bije po oczach. Zazdrosna? Może. Nie mam już siły szukać. Nie chce mi się. Gdyby był mądry to byśmy byli juz 8 miesięcy. Głupich nie sieją - sami się rodzą.
Kilka txtów z praktyk:
" Bryzeida była jego przyjaciółką, ale jego wróg też chciał by była jego przyjaciółką" <rotfl>
"Jaki typ!"
"Piwo grzane" (jako przykład rozgrzewającego napoju)
"Hektor to słabeusz i pan nie ma racji"
Zacznę je zapisywac, bo było jeszcze kilka i mi z głowy wyleciały.
Ocal mnie, nim utracę wiarę w sens!
Kiedyś będę

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5627814,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

She looks like a flower but she stings like a bee

niedziela, 21 lutego 2010 22:53
Tak, drogie panie, to faza na Ricky'iego Martina. Muszę zająć ręce, bo Heartbreaker jest dostępny na gg.
Tydzień pobytu w domu jakby miał zrekompensować stresy i niewyspanie ostatnich tygodni, długich tygodni. Od wtorku, może środy biore sie z powrotem za Niebieskiego sk**syna. Tak, bardzo mam ochote sie tego uczyć. NIENAWIDZE POPRAWEK
K i K współczuję, ze już nowy semstr zaczęły.
Jakaś taka spokojna jestem. Nie wiem od czego. Moze tak dom wpływa...
http://www.youtube.com/watch?v=JlQ8wPTud8Q
Tyle razy przytulony, jeszcze więcej pocałowany, tyle rozmów odbytych. Wszystko w mych marzeniach...
Pozdrawiam
Mała CH.olera;);p

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5527720,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ty, co płaczesz, ażeby śmiać się mógł ktoś...

piątek, 12 lutego 2010 20:12
StEd chodzi mi po głowie w ilościach dramatycznych. Na zmianę z K.a.s.ą. Mieszanka piorunująca.
Ogłaszam, że HeLPa zdałam na 3 i pół. Nie ogłaszam telefonicznie bom przed 20stym;]. Na telefonie 1PLN. Akurat tyle, by sygała puścić.
Jeszcze "tylko" teoria literatury. Ciarki mi po plecach przebiegają, jak o tym myślę. Na razie sie (nie)przykładnie obijam.
Czytam namiętnie Morfeusza, coby się pozytywnie nastawić przed Głowińskim i innymi różnistej  maści teoretykami.
Zazdroszcze innym wolnego.
Ułożę plan na następny semestr(już sie boję, co zastanę), ale to za chwilę.
Tęsknię za fśiśtkimi dziołchami i P.orąbanym.
Nikt tu od tygodnia nie zagląda. Trudno.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5487977,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Tony, tony, toooooooony książek

sobota, 06 lutego 2010 20:29
Uczę się do HLPu. Próbuję zgłębić wiedzę z 4 ksiązek, tony notatek i rzeczy z kompa. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Mam dość. Pocieszam sie tylko, że jeszcze 2 egzaminy i ferie będą. Tygodniowe;]. Lepszy rydz niż nic. Żeby to zdać, to byłoby przepięknie.
Wpienia mnie jak mi piszą typu:"kiedy się spotkamy, nudzi mi sie w domu". No, cholera z przerzutką mnie bierze.
A na świecie witamy Emilkę;)).
Byle przeczekać

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5463606,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

A niebo znów na głowę spada mi...

niedziela, 31 stycznia 2010 15:32
Oświadczam uroczyście, że zaczęłam się kuć do gramy. Nowożytną zaliczyłyśmy wszystkie 6 na piąteczki. Była jazda na tym egzaminie ;D. Mogłabym być egzaminowana w takiej formie za kazdym razem;p.
Czekamy z niecierpliwością na Emilkę bądź Mateuszka. No pośpiesz się Dzieciak, wyłazić mi z tego brzucha, ciotka się niecierpliwi;)) ;p.
No bo po lewej stronie łóżka się śpi a po prawej siedzi i uczy.
A mój laptop warczy wiatrakiem wniebogłosy i nie odróżnisz czy to komp, czy karabin maszynowy<AUTENTYCZNIE>. Podejrzewam, że obudziłby zmarłego;/. Jak przyjadę do domu, to sPec bedzie miał co robić;P.
Pozdrawiam współuczących się do egzamów i innych, którzy tu wpadają.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5438536,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

How long, How looooooooooong?

środa, 27 stycznia 2010 17:07
To będzie?
29 stycznia Nowożytna
3 II Opisówka
12 II  HLP
16 II T. lit.
Z-A-J-E-B-I-O-Z-A
Dzisiaj muszę skończyć przyswajanie polskiej by jutro zrobic powszechną a w ptk tylko powtarzać.
Z pozytywów to wczoraj zakończyła sie moja szkolna przygoda z angielskim oceną 4,5. Możecie być dumne;).
Bo grunt to odpowiednie dać rzeczy słowo:
"moja szkolna przygoda z angolem zakonczyła się wraz z dzisiejszym oralem na 4,5
;)
Ag: (Wtorek 26.01.2010 17:41)
oralem^^ a przystojny był chociaż ten anglik?:D
Ja: (Wtorek 26.01.2010 17:41)
przestań
z nauczycielką moją miałam ten egz
(Wtorek 26.01.2010 17:42)
oral to jest ustny z ang, jakbys nie wiedziała']
;]
Ag: (Wtorek 26.01.2010 17:42)
LOL:P
wiem ale mnie się kojarzy i co poradzę:D
oral to nie tylko egzamin przecież:D
kurde
Ja: (Wtorek 26.01.2010 17:42)
każdemu sie kojarzy, łacznie z naszą babką
Ag: (Wtorek 26.01.2010 17:42)
ale normalnie mam stresa przed jutrem
Ja: (Wtorek 26.01.2010 17:43)
ale moze byc formą zaliczenia
<rotfl>
AG (Wtorek 26.01.2010 17:43)
hahahahahahah
<rotfl>
lol2lol2lol2"
Głupiejemy jak nic. Ale na razie nas nie zamkną, bo Pruszków remontują;p.
W domciu zakłada nam Tepsa neta. Te po******** nie mają sterowników do Millenium i mojej siostrze musiałbyć system wymieniony w kompie. Jeszcze się okazało, ze w moim-maćkowym płyta główna sie zjarała. Nieszczęscia chodzą parami, cóż. Tepsa to zuo!Ale niczego innego u mnie w chałupie nie da się zrobić;/. Nie ma to jak być pośredniczką. W sobotę doładowałam konto za 5 dych, dziś mam 24;/;/;/;/.
Opowieści nie oglądałyśmy ale "Click!" tak. Tam jest podobny motyw. Czy Tobie o ten sam chodziło?
No! Do roboty! Lubisz to!


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5420868,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Looking for the summer....

niedziela, 24 stycznia 2010 12:27
Maciek obudził mnie telefonem przed 11. Boski grrrrrwrrrrrrrr. Zjadłam płatki z mlekiem i zaraz się biorę za nowożytność. Cóż, u niektórych sesja zaczyna się za tydzień, u mnie trwa od połowy grudnia. I już naprawdę jestem nią zmęczona. W tym tygodniu czeka mnie koło z opisówki, ustny z rzeczonej nowożytnej, oral z angielskiego(angielskiemu mówimy do widzenia;P) oraz ustny z teorii literatury. BLEEECH!
Potem jeszcze 2 ustne- z gramy i HLP. Wszystkie egzamy w tej sesji mam ustne. BLEECH x 100000. Przeżyjemy.
Wczoraj kupiłam sobie  białą bluzkę, bo tamta jest za ma..., no dobra, brzuch mi za bardzo obciska. "Przyjemność" kosztowała mnie 60 zeta. Muszę schudnąć, bo to zgroza, żeby 38 było na mnie dobre<beczy>.
A z pozytywów? A ja wiem, może to, że coraz bliżej do ferii. Ale zanim one nadejdą, to będzie rzeźnia.
Pozdrawiam współcierpiących i tych, którzy to czytają;)

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5406469,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

I said I wasn't gonna lose my head, but then POP! Goes my heart!...

środa, 13 stycznia 2010 18:30

Przyszedłbyś do mojego pokoju z tym niesamowicie zagubionym strachem w oczach. Zapytałbyś, co robię i czy nie przeszkadzasz. Skłamałabym, że nie, naprawdę nie przeszkadzasz. Skłamałabym, bo przeszkadzasz mi w sercu okropnie. Tkwisz tam jak drzazga i ranisz niemiłosiernie, gdy próbuję się Ciebie pozbyć, wywalić z niego. Zakłócasz ciągle me spokojne myśli, które wariują, gdy usłyszą nazwę Twej przyszłej profesji, gdy coś się psuje w sprzęcie, gdy słyszę Twe imię, tak rzadkie przecież. Oszalałam i to konkretnie. Nie sposób z tym walczyć, trzeba się pogodzić... Spytałabym, co Cię do mnie sprowadza i usłyszałabym rozbrajające „Chłopaki mi przeszkadzają a ja jutro mam egzamin". Najszybciej byłoby to w sesji, bo nie macie przedterminów. Zrobiłabym miejsce przy stoliku, zaproponowała coś do picia i siedziałbyś parę godzin wkuwając jakieś wymyślone przez specjalistów formułki. Może zmieniłbyś miejsce, bo to krzesło nie jest wygodne na długie godziny. Usiadł koło mnie na łóżku i dalej wpatrywał się w rzędy liter. Zacząłbyś, że masz powoli dość, ze już chcesz, by było już po sesji. Krótka, no może półgodzinna pogawędka przerwałaby nasze mordowanie się mądrościami. Ale po jakimś czasie pora na powrót na łono nauki. Przypatrywałbyś mi się ukradkiem, jak przewracam kartki i robię strasznie poważną minę, żeby się nie roześmiać. Znudzona leksykonem czy inną książką czytaną oparłabym się o ścianę, by w końcu zjechać mogła moja głowa po ścianie na Twe ramię. Przedrzemałabym chwilkę, by obudzić się pogłaskana po ramieniu, którego drugi odpowiednik leży na Twych udach. Zszokowana zaczerwieniłabym się, może wyszeptałabym „przepraszam", popatrzyła z przestrachem w oczach na Ciebie a Ty przytuliłbyś mnie i powiedział, że ładnie wyglądam jak śpię. Odpowiedzieć na to nie zdołałabym, bo pocałowałbyś mnie i jeszcze bardziej zszokowanej powiedziałbyś, że chcesz ze mną być już zawsze. Ja się nie sprzeciwię, bo ja też tego chcę. ...

 

Ciekawe, czy to ma możliwość się stać rzeczywistością? Pewnie nie, bo jesteś tym, kim jesteś, sobą.

Jesteś B. e!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5364194,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Bo my nic nie pojmujemy, ledwo od strachu żyjemy...

wtorek, 12 stycznia 2010 20:41

Jakoś się nie mogę przekonać do Worda 2007, wiec pomimo niewątpliwego szczęścia posiadania go na kompie dalej korzystam z wersji 2003. Przede wszystkim nie ma tam linijki do tabulatorów i za dużo opcji, co mnie okropnie rozprasza.

Wersetem ww. przywitał nas - studentów ostatnio księdzu na Mszy. Grunt to wyczucie czasu i atmosfery. Jak ryknęliśmy śmiechem, to chyba dwie przecznice dalej było nas słychać. Zaprzeczyć trudno temu, że się sesyjka zaczęła, jak się już jest po dwóch przedterminach. Jak na razie sesja: ja  0:2 ;D. Jeszcze tylko parę potyczek...

Niedługo minie rok pisania tego bloga a ja nic, ale to kompletnie nic się nie zmieniłam. Nie schudłam, wręcz przytyłam;(((, znowu zabujana, kto wie, czy kiedykolwiek szczęśliwie będę, stresuję się na sam dźwięk słowa „egzamin", słucham romantycznych piosenek z „How to deal" i marzę, marzę, marzę...

Jedyny pozytywny aspekt tego, że mam więcej w biodrach i w boczkach to to, że mam również więcej powyżej ;p.  

Roboty mnóstwo, nie wiem, w co ręce włożyć i byle do 13 lutego, kiedy to pewnie będę jechać do domu po wszystkim. Ja tylko chcę tę sesję zdać. Cudów nie wymagam. Chociaż dziś się wpieniłam ostro, ale cóż, jak pech to pech... Naprawdę nie jest dobrze, jak egzaminator zaczyna myśleć, jakie pytanie zadać, bo wtedy zaczyna wymyślać, a to niczym dobrym nie skutkuje.

Czas na absolutyzm.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5361046,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

If I don't need you, why I miss you?

niedziela, 20 grudnia 2009 15:11
Daję sobie odpocząć od całego zamieszania. Zajmę się rodziną i książkami. Do domu wracam jutro o 12stej. Jak sie cieszę!
Pewnie bede ostro zagoniona do roboty, bo Sisi nic nie zrobiła raczej. Jak ja przeżyję 2 tygodnie bez neta?!Wielka niewiadoma. Ale tak źle nie będzie, bo mam gg w telefonie<jak się mojej Nokii zachce to mam, gwoli ścisłości>. Całe 5 zeta na miesiąc, to nie tak źle. A teraz na angola, bo odrabiamy. Blech, jak sobie pomyslę o tym zimnie za oknem to mam ochote nie wygrzebywać się z łózia i zostać pod cieplutką kołderką. Jutro o tej porze będę dojeżdżać do domu.
Wszystkiego najpiękniejszego życzę tym, co tu zaglądają. Aby te Święta nie były zbyt smutne ani zbyt radosne, ale też w jakiś sposób prowokowały do refleksji nad tym, że takie małe Dziecię przyszło, aby nas zbawić. By ten rok nie był gorszy od poprzedniego. Miłości, zdrowia i wiary w każdym momencie naszego życia.
A sobie życzę, bym w końcu znalazła to, co w życiu najważniejsze. Ja nie wiem, co to jest tak dokładnie, ale Bóg sie nigdy nie myli;)).
Do siego Roku!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5273711,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

I don't wanna run away, but I can't take it, I don't understand!

sobota, 12 grudnia 2009 0:53

Jestem cholernie wściekła. Wszyscy się bawią a ja siedzę w pokoju. No pewnie, że nie wszyscy ale ten, którego bym chciała mieć teraz i to nie tylko przy sobie, bawi się gdzieś. W sumie to nie wiem, czy dalej chcę. Spróbuję się jutro zbytnio nie uśmiechać, ciekawe, jak będzie ze mną gadał. Pewnie i z tego nic nie będzie, bo czemu kurwa miałabym być szczęśliwa. Przecież tylko piękne księżniczki w bajkach żyją długo i szczęśliwie a Fiona to tylko wyjątek. Nie pierdzielić mi, że się użalam i wszystko będzie dobrze. Wiem, że marudzę i jak nie chcesz to nie musisz czytać, do ch*** nie zmuszam. Ten blog jest przede wszystkim dla mnie. Od dziś. Wali mnie to, co ludzie o mnie myślą i na razie dobrze na tym wychodzę, życie jest prostsze. KzZ miał rację jak mówił, że mi to przede wszystkim kogoś do przytulenia potrzeba. W 100 %. Ja chcę tylko czasem poczuć się bezpieczna. Kuzynko, nie mów nikomu, co tu czytasz, bo mnie do Wariatkowa wyślą poleconym. Najgorzej to tracić nadzieję. Zaś przyszła ta faza „to kolejna Twoja życiowa pomyłka i nic z tego nie będzie" po fazie euforii. Nienawidzę jej i myślałam, że już nigdy jej nie odczuję. Ja chcę kogoś do kochania „i żeby mnie kochał, tak jak ja jego". Jeszcze mi chusteczka spadła...

W środę musiałyśmy się przenieść dwa piętra wyżej, zachciało im się podłóg wymieniać. Może schudnę jak tyle będę po schodach zaiwaniać.

Ja mam się uczyć a nie myśleć o szczęściu. Jak zawsze, jak od wczesnej młodości, nic się nie zmieniło. A jak mi na Wigilię ktoś zażyczy mi faceta to pogryzę, ostrzegam!

W środę przedtermin z filozofii, na jutro mnóstwo roboty. Jak się na tym skupię i przestane myśleć będę się lepiej czuć. Wiem, ze to bullshit, ale połudzić się zawsze można. Tego mi nie możecie zabrać. Kończę pisać, bo przez łzy nie widzę klawiatury.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5245850,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

A po nocy przychodzi dzień...

piątek, 04 grudnia 2009 0:17


Yesterday was the worst day ever.
And tomorrow won't be better.[1]

Mam czytać rzecz o podręcznikach na historię ale najpierw muszę się uspokoić. W sumie to nie wiem od czego mi się humor popsuł. Wszystko było w miarę w porządku, obejrzałam „Męsko - damską rzecz" i zaczęłam beczeć. Ja naprawdę podziwiam moją Współlokatorkę za cierpliwość dla mnie. Już nie będę oglądać komedii romantycznych, bo są dobijające. Jeszcze uświadomiłam sobie, że na 40 książek przeczytałam parę zaledwie. Przed świętami 2 przedterminy. W sumie w tym semestrze 8  egzaminów. Do domu jadę dopiero na święta(jak powiedziałam to małemu to się rozbeczał, ja później zresztą też), mama nie chce mi powiedzieć, co jest naprawdę z dziadkiem, śniło mi się, że Pysia mówiła, nogi mi wysiadają a jutro aikido, nadal nie mam się do kogo przytulić... No, to chyba wszystko. Chociaż, jakbym się dobrze zastanowiła to pewnie jeszcze coś bym znalazła.

Żeby zawsze mieć przy sobie czyjeś ramiona

Nie wiesz, nie wiesz, nie rozumiesz nic...[2]

Łazienka się zwolniła, idę się myć i spać. Lubię spać, bo wtedy zapominam o rzeczywistości.

Cya



[1] Simple Plan, Worst day ever

[2] Przebudzenie http://www.youtube.com/watch?v=zYMHFSc7Tsg



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5219552,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

I heard your voice through a photograph...

poniedziałek, 23 listopada 2009 18:35
http://spartanka.wrzuta.pl/film/4e7UKc0f3TF/
No to czeka mnie następny rok bez Niej...

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5187758,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

A dzieci Twoje chodzą tam, gdzie tysiące leży ciał...

niedziela, 22 listopada 2009 14:37
W tamtym roku o tej porze:
- drżałam na samą myśl o sesji, ale jak się później okazało łba tam nie ucinają
- czytałam ostro do kolosa ze średniowiecza
- cieszyłam się z zaliczonego(wreszcie) koła z opisówki
- robiłam obiad, większy, bo przyjechały kuzynki do babci
- zastanawiałam sie, czy da się przeżyć 3 i pół miesiąca bez jedzenia, jak 2 i pół się Jej udało
- utwierdzałam mamę w przekonaniu, że na pewno Babcia będzie z nami na święta
- zaczęłam się irytować, gdy przyjechała do babci kolejna ciocia
-prasowałam firankę do łazienki(swoją drogą, zaś mnie to czeka jak wrócę do domu<dopiero na święta>)
Tak, to była bardzo pracowita sobota. Zresztą, w moim domu nie da się nudzić.
A przede wszystkiem Babcia jeszcze ŻYŁA. Ostatnie godziny, w których powiedziała, że jej się marzy mój mgr przed nazwiskiem. Dla tych słów zdaję kolejne koła, czytam najnudniejsze pozycje światowej literatury i dążę do tego, by zawód nauczyciela był dla mnie nie tyle powołaniem, co dziedzictwem.
No i się pobeczałam. Tak bardzo za Tobą tęsknię. Umierać?- Tego się mi nie robi!
To już rok BEZ Niej. Jak ja go przeżyłam? Sama nie wiem...
Żałoba jest najbardziej dla tych, którzy najmocniej kochali tę zmarłą osobę. Potrzebna!
A to tylko rok. A gdzie reszta życia? Ale przynajmniej się już tak śmierci nie boję. Bo wiem, że "po drugiej stronie" Ktoś na mnie czeka.
Tylko jednego nie mogę dalej zrozumieć. DLACZEGO?!
;"(

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5183916,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

You are the reason, my only reason....

sobota, 14 listopada 2009 16:01

I don't wanna run away

I don't wanna be alone

I just wanna die in your arms

 

 

Wstałam pół do 11, ale to tylko dlatego, że gościu z portierni zagłośnikował: „Co się koło 109 dzieje!?". Tak, to nie wiem, ile bym jeszcze spała...Wszystko dlatego, że oglądałam do pół do pierwszej „Julie and Julia". Swoją drogą świetny film, nie kieruję się opinią filmweb, gdzie miał 7 z groszami. Ja tam lubię tematy kulinarne, detektywistyczne itp. Słowem coś, co się w moim normalnym życiu nie zdarza. Łącznie z pomyślnym wątkiem miłosnym. Chociaż, może kiedyś... Czekanie dobra rzecz. Równolegle czytam „Zamek kaniowski" i „Marię". Jak skończę to mam zamiar jutro skonsumować lubieżnie[1] <hiehiehe> „Dr Jekyll and Mr Hyde" na inglisz. Roboty mnóstwo, czasu jeszcze mniej, czyli to, co zwykle.

Babcia mi się wczoraj śniła. Powiedziała, ze mnie kocha... Banan na gębie cały dzień. I tu się kłania mój paradoks: Cieszę się z małych rzeczy, bo na wielkie nie ma co liczyć. Kiedyś za to dostałam od Kate w łeb. Dotąd pamiętam, jak bolało <foch>.

There is something sexy about your voice...

I to tak, że chciałabym słuchać go prawie cały dzień. Coś czuję, że w czasie spania by mi trochę przeszkadzał. Ale silne ramiona ani trochę... A jak bym się bezpiecznie czuła...

Ponoć marzenia się spełniają...

Wracam do „Marii". Koniec zdradzania jej z Hapekiem!

Ale mnie coś dzisiaj na Shayne  Warda wzięło. Pozostałość po wspominaniu...Znalazłam stare archiwum i zaimportowałam;).

Ostatnio mam na kompie silną fazę różaną. Jak nie dostaję, to przynajmniej pooglądam...



[1] Kto wie, z jakiej to piosenki? Odp w komentarzu



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5157515,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wouldn't it be nice to live together?...

niedziela, 08 listopada 2009 19:39

W sumie w ten weekend tom porządnie odpoczęła. Spałam do 10, obiad w ramach podwieczorku, pełny relaks. Zaraz biorę się za opisówkę, kiedyś to mnie musiało dopaść...Naładowana optymizmem, że "nothing you say...", pyszne ciasto leży na biurku i tylko czego, by je skosztować. Tak miło i lekko. Dobrze, że Bóg dał nam spowiedź. Dzieki Ci za to!

Kolejny tydzień czas zacząć.

c.d.n. (pewnie tak...)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5136911,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Memento mori?

środa, 04 listopada 2009 16:10

Czy na pewno i czy zawsze? Żyć tak, by jak najlepiej wykorzystać dany nam czas na ziemi i bez większych przeszkód znaleźć się w raju. Proste, nie?

Zjawisko życia i śmierci jest zakresowo większe, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Po co żyję? Bóg mnie stworzył, żeby moi rodzice mieli co robić w młodości i żeby świat się nie wyludnił? Skoro już żyję, to z trzeba z tego korzystać. Uczyć się całe życie po to, by pomagać sobie i innym, wykorzystywać czas na maksa, czynić tak, by nie mieć wyrzutów sumienia, słowem: pracować na przyszłe życie, to po drugiej stronie tęczy(oczywiście, jeśli ktoś jest wierzący w życie wieczne, to tak uważa). Co po śmierci? Nikt tego nie wie tak naprawdę, nikt stamtąd nie powrócił(abstrahuję od relacji ludzi po śmierci klinicznej).

Ludzie tak naprawdę nigdy nie oswoją się ze śmiercią bliskiej osoby. „Ludzki system poznawczy działa w bardzo specyficzny sposób. Istnieją w mózgu takie obszary, które odpowiadają za rozpoznawanie innych osób, istnieją także obszary odpowiedzialne za „wykrywanie życia". W przypadku śmierci nam znanej czy bliskiej osoby te dwa systemy wchodzą ze sobą w specyficzny konflikt: system wykrywania życia podaje informację, że dana osoba nie żyje, natomiast ten drugi „kartoteka osobowa" nie potrafi przestać pracować".[1] Stąd ta niespójność: „chciałby takiego pogrzebu, jakby żył, byłby dumny z ciebie" itp. Nie lubię absurdu i groteski, ale jak widać, spotykamy je na każdym kroku. Powyższe zwroty to dla mnie absurd w czystej postaci. [2]

Pomiędzy śmiercią denata a dalszym życiem jego bliskich jest jeszcze jedno wydarzenie: pogrzeb. Zastanawiam się po przeczytaniu powyższego tekstu z gazety, czy to aby tylko ze względu na wypełnienie uczynku miłosierdzia, względy higieniczne, wszystko razem, czy jeszcze coś?

Pogrzeb chyba najbardziej potrzebny jest dalej żyjącym. Tutaj łzy nikogo nie denerwują a trudno sobie wyobrazić mszę funeralną bez potoku łez (u mnie obowiązkowo po kazaniu, dlatego bez przeszkód mogę czytać lekcję). A po co łzy? Katharsis, rodzaj oczyszczenia, wylania  z siebie choćby części żalów i tęsknot. Nie wiem, jak Wy, ja nie wyobrażam sobie bez nich życia. Połowy zabawek bym bez nich nie miała ;P. Widzimy już to, co zostało po naszym kochanym zmarłym w ziemi, możemy tam wrócić, słowem; nie wszystkie łączące nas ze zmarłym nitki nie zostały zerwane i mamy mgliste poczucie łączności z nim. Z drugiej strony „wierzę w świętych obcowanie" - myślę, że ta osoba czasem koło mnie stanie i już nie myślę, żem taka samotna bez niej. Właśnie, osamotnienie! Dziura, która nigdy nie zostanie zapełniona.

Tyle mojego pitolenia. Od polemiki ze mną są komentarze.

A to na <jednak> pozytywne zakończenie:

http://w514.wrzuta.pl/audio/4vaIbSTIlQj/

tak, kocham Adama Sandlera, nie zaprzeczam;))).

cya

Idę po buty do szewca. Fleki mi się po miesiacu zdarły;/

Zapomniałam napisać, że nienawidzę pogrzebów.



[1] Newsweek 44. 2009 s. 19

[2] To mój blog, mogę mówić, co chcę



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5122599,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Doła łapię. Z głupawką. Najgorsze połączenie...

czwartek, 22 października 2009 21:48

Chyba zaczynam, albo jest w trakcie. Mushroom stwierdziła to na ang. Po czym kazała mi iść spać albo zmienić charakter gadki. Wydawało się, że w miarę bezboleśnie przebrnę przez te półtorej godziny słuchania, co Ms English ma do powiedzenia, ale nie! Oczywiście musiała wymyślić integrację naszej licznej grupy<12 osób to istny tłum>. Kazała nam przedstawić jakąś krótką scenkę. Czyli to, co tygryski lubią najbardziej;/.  Nie dość, że mam przed grupą <to akurat nie takie złe>, udawać, że się zalecam do kolegi, to jeszcze udawać nieżywą. Ale to nic. Najgorsze, ze musieliśmy cały czas zasuwać po angielsku. Pierwsza grupa przedstawiła, no to dalej my.

Act 1.

Juan Antonio <Kolega>[J]: Broadcast in TV is so boring!

Lusilla<Mushroom>[L]:Yes, I agree. I'm going to my job. Bye, Honey.

She's going out

Act 2.

J: Paloma, I'm free. Yes, I'm waiting. See you.

Act 3.

Paloma<ja> are entering to the action

P.: Hello, Sugar. What we should do today?

J: Maybe, something funny;)?

L. are coming to the room

L: Who are you? What are you doing here? I'll kill you!!!

L. are killing P. P. are falling on the chair. L.'re getting out piece of paper with"PRISON"

Act 4.

Rosamunda <Koleżanka> [R.] and J.are coming to the room

R.: It was beautiful plan. We're perfect.

They have paper with "Bahama beach"

We are soooooo crazy;))

 

A potem dostałam tików i myślałam, że się schowam pod ławkę. Bywa...

Podchodów ciąg dalszy. Przyszłość zawsze na nas czeka...

C. d. kiedyś n.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5085479,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Czas ucieka i jak rzeka brzegi zmienia....

piątek, 16 października 2009 21:25

 I znów piątek wieczór. Zaś sama.  Nie ten to następny. Wkurzająca ale prawdziwa filozofia.

As sure as the rivers reach the seas,
back in his arms she swears she'll be.

Lubię ten utwór. Smutny, ale niosący nadzieję. Takie coś mi teraz potrzebne. Na osłodę, pocieszenie i nadzieję. Jak człowiek ją utraci, to już chyba przestaje być człowiekiem. Nie wiem, ile bym bez niej przeżyła. Powiedzieć, że się nie ma nadziei to... pycha. Wydaje się komuś, że jest tak dokładnie beznadziejny, że nawet Bóg mu nie jest w stanie pomóc. Hybris która nie pozwala nam normalnie egzystować. Tak jak jesteśmy bez miłości niczym, jak stworzeni, by w coś wierzyć <tak, zawsze w coś się wierzy>[1] , tak do przetrwania potrzeba nadziei. To po co wychodzić na żer, jeśli nie ufamy, że coś upolujemy[2].

Nie rozumiem dwóch gatunków ludzi: ateistów i odmiennej orientacji. Przykro mi, Lilit, nie zmienisz mnie. Tolerancja to nie jest zgoda na wszystko. Tolerancja to nie bezwzględna akceptacja. Jak Ty masz prawo mieć swoje zdanie tak i ja, nie wyśmiewam się z Ciebie[3] i tego samego oczekuję. Nie rozumiesz, to trudno. Oby mi kiedyś nerwy nie poszły, bo będzie z Tobą źle.

Mam mętlik w mózgu. Wiem i nie wiem, co pisać.

G'Agatek, wracaj do zdrowia! Ale to już!

Biorę się za czytanie. Jak się zajmę to zapomnę[4].

cya

 

http://www.joemonster.org/filmy/19532/Milosna_piosenka_w_34_jezykach

 



[1] Wiecie na czym polega paradoks ateisty? Wierzy, że nie wierzy. Mnie to rozwala, ale to szczegół.

[2] Prymitywne myślenie trochę. Na prostych rzeczach najlepiej się wyjaśnia.

[3] A mogłabym, bo mnie podobnych jest więcej w naszym środowisku.

[4] Wiem, że nie. Pooszukiwać się zawsze można.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5067429,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Now, there we here, it's so far away...

piątek, 09 października 2009 22:57

Myślałam, co odpisać Kuzyńci i to mi się przypomniało. Powróciło się do stanu „normalnego". Ja tu, oni wszędzie, tylko nie przy mnie. A jak już przy mnie, to nie wiadomo, kiedy znowu tak będzie. I choć widzę ich, już za nimi tęsknię.

I'm addicted to you...

http://kanira.wrzuta.pl/film/21Jpml5w79m/ tutaj jest ta piosenka. Kuzynia to bez zaglądania powinna wiedzieć, co tu jest;).

Czekam aż się skończy prać drugie pranie. Będę spała w pralni. Wyboru nie mam. Remontują nam w aka piwnicę i nie tylko. Dwa miesiące bez normalnej pralni. Dobrze, ze dali choć w kuchni pralki. Czatowałam od czwartej i zawsze ktoś mi się władował. Ale! Już jedno porozkładane na parapecie i stole, drugie będzie na grzejniku <zaczęli wreszcie grzać>. Słowem, człowiek się uczy całe życie.

Ciaptop mi sprawia coraz więcej niespodzianek. I nie chodzi mi o zwykłe zwiechy, gdy chcę uruchomić więcej niż 3 programy, niedajboże jeszcze coś kopiować, to już w ogóle obraza majestatu i bez reset się nie obędzie. Kilka godzin temu wyskoczył mi, że mu się gdzieś sterowniki po drodze do wpieniania mnie zagubiły i trza było historię od nowa. Dobrze, że zawsze mam przy sobie płytkę ze sterownikami. Jedyna, jaką noszę przy sobie. Ale coś czuję, że bez formata się nie obędzie. Ale to już nie mój problem sssasasasa.

Stypendiogenne porachunki z jakże miłą panią z dziekanatu socjalnego <ironia jak cho....cho cho> dobiegły dziś końca i tylko patrzeć, jak mi się liczby na koncie rozmnożą(czyli za jakieś półtora miesiąca). Prędzej bankomat urodzi jak rozmnożą, bo za coś żyć trzeba.

W ramach WF chodzę na aikido. Jeśli samoobrona polega na turlaniu i dźwigniach, to ja już się nie boję wracać po nocy z zajęć. Ciekawe, gdzie będę mieć zakwasy jutro rano. Ostatnio miałam na tylnej stronie ud i na bicepsach(tego jeszcze nie grali). No dobra, na czymś, co gra rolę bicepsów i dzielnie nosi siaty zakupami vel śmieciami. Zmęczyłam się, potem popłakałam i lepiej mi teraz. Usłyszenie Przyjaciół i list od K. zrobiło też swoje.

You keep me holding o-o-o-o-on!

Ostatnio rozwalił mnie tekst na zapisanych:

-Wam to chłopa trzeba!

-No co ty nie powiesz?

To tyle, jeśli chodzi o moje puste do granic próżni serce. A przynajmniej jego część przeznaczoną dla TEGO JEDYNEGO.

Idę zobaczyć to pranie.

cya



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5046955,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

 12  »

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  3 749 (wersja testowa)

Dzień za dniem przemija...

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Galerie

Niuch, niuch, szukam:

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

What do You think about me?






zobacz wyniki

Powiadomienie o notce:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Po co to wszystko?

Spróbuję zastosować radę dobrej koleżanki. Co z tego wyjdzie, to się okaże... Kontakt GG:12710347

A że Bóg ją stworzył:

Już nie nastolatka, jeszcze nie dorosła. Lubię spokój, ciszę, przestrzeń i parę innych rzeczy. Nie znoszę niepunktualności i hałasu. Daleko od rodziny i Przyjaciółki oraz najlepszej na świecie Kuzynki. Mam jedną okropną wadę serca: kocham mocno i przeważnie nieodpowiednią osobę...

Wpadłeś? Zostaw wiadomość po kliknięciu tutaj;))

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 07.04.2009 14:18:05
  • autor: caaroo
  • treść: a ja podtrzymuj&ecir...
<a href="http://www.clock4blog.eu">clock for blog</a>
Free clock for your blog

Co tu się działo...

Odwiedziny: 3749
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 92
  • komentarze: 76
Galerie
  • liczba zdjęć: 12
  • komentarze: 5
Księga gości: 2
Bloog istnieje od: 1175 dni

Lubię to